Clint Eastwood przedstawia ADHD, jako fundament bohaterstwa. Film „15:17 do Paryża” osiąga nieoczekiwaną popularność na Netflix’ie

Clint Eastwood przedstawia ADHD, jako fundament bohaterstwa. Film „15:17 do Paryża” osiąga nieoczekiwaną popularność na Netflix’ie

Clint Eastwood w „15:17 do Paryża” nie zaczyna od wystrzału. Zaczyna od chłopców. Od szkolnego gabinetu dyrektora, od uwag i od dorosłych, którzy próbują wcisnąć niesforność w tabelkę. Spencer Stone, Alek Skarlatos i Anthony Sadler nie wchodzą na ekran jako pomnikowi herosi. Najpierw są dziećmi, które system czyta jako problem.

TA HISTORIA WYDARZYŁA SIĘ NAPRAWDĘ

To właśnie ten trop czyni film ciekawszym niż standardową rekonstrukcję zamachu. 21 sierpnia 2015 roku w pociągu Thalys z Amsterdamu do Paryża uzbrojony terrorysta próbował dokonać masakry. Nie zatrzymała go procedura czy perfekcyjny protokół bezpieczeństwa. Zatrzymali go pasażerowie, wśród nich trzej młodzi Amerykanie, którzy chwilę wcześniej byli po prostu turystami w Europie.

Eastwood robi z tego opowieść przewrotną. Pokazuje, że bohaterstwo nie zawsze rodzi się tam, gdzie lubimy je lokować – w idealnych życiorysach, gładkich świadectwach i dzieciach siedzących prosto w ławce. Czasem wyrasta z uporu, impulsywności, lojalności i tej podejrzanej energii, którą szkoła zbyt szybko nazywa kłopotem.

KRYTYCY NIECZULI NA NEURORÓŻNORODNOŚĆ

„15:17 do Paryża” nie jest filmem doskonałym. Krytycy zarzucali mu niezgrabność, surowość i ryzykowny pomysł obsadzenia prawdziwych bohaterów w rolach samych siebie

Ale właśnie ta nieporadność działa tu jak pęknięcie w wypolerowanym kinie bohaterskim. Eastwood nie sprzedaje supermenów. Pokazuje chłopaków z historią, w której każdy ADHDer znajdzie cząstkę siebie.

Film „15:17 do Paryża” osiąga nieoczekiwaną popularność na Netflix’ie

W filmie wprost pada sugestia nauczycielki, by wesprzeć chłopców pigułkami na ADD.

Termin ADD był dawniej używany w odniesieniu do zaburzeń uwagi bez nadpobudliwości, jednak dziś nie funkcjonuje już jako osobna diagnoza. Obecnie stosuje się nazwę Attention Deficit Hyperactivity Disorder, która obejmuje także typ z przewagą zaburzeń koncentracji. Oznacza to, że dawne ADD jest dziś uznawane za jeden z typów ADHD.

Biorąc pod uwagę chronologię, chłopcy byli w szkole na początku lat 2000 – więc reakcja mam na “faszerowanie dzieci lekami” może wydawać się zrozumiała. W historii możemy dostrzec takie obrazy jak trudność z wykonaniem zadań na czas, spóźnianie się czy zapomnienie plecaka podczas misji w Afganistanie. 

KIEDY PRZYCHODZI MOMENT PRÓBY

W pociągu nie liczy się już, kto kiedyś dostał uwagę, komu przypisano ADD, kto nie pasował do szkolnego wzorca. Liczy się reakcja. Impuls, który w kilka sekund przeobraża się w działanie – ruch w stronę zagrożenia, kiedy większość instynktownie chce się od niego oddalić.

I może właśnie dlatego ta historia wraca z taką siłą. Bo pod spodem nie mówi tylko o udaremnionym zamachu. Mówi o tym, jak często mylimy „trudne dziecko” z człowiekiem, którego potencjału jeszcze nie umiemy nazwać.


CZYTAJ INNE ARTYKUŁY:

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *